|
|
poniedziałek, 26 maja 2008
No to wróciłam.
Kurwa nie radze sobie sama ze sobą już, czy ja naprawdę tak
dużo wymagam od życia?
Chciałam być kochana i kochać- dostałam to na chwilę i
zostało mi odebrane znienacka w najmniej odpowiednim momencie, wtedy kiedy tak
bardzo potrzebowałam Jego bliskości i wsparcia.
A zaczęło się tak….
Kiedy już poczułam że ogarnęłam się po Tomku, pojawił się
on. To było jak objawienie- miłość od pierwszego wejrzenia. Czuliśmy jakbyśmy się
znali od wielu lat i zawsze byli razem. Nic się nie liczyło tylko MY. Czułam
jakby szczęście we mnie eksplodowało żyć bez siebie nie mogliśmy. Od środka
rozsadzała mnie energia, wspólne plany na przyszłość, wspólne marzenia. I tak
samo nagle jak się zaczęło tak się też skończyło. Zostałam znowu sama.. tylko
że teraz w gratisie od życia dostałam jeszcze tętniaka mózgu, bezpłodność i
parę innych rzeczy. Teraz ON jest z nią (ze swoja byłą- o ironio powtórka z
rozrywki) a ja zostałam ze wszystkim sama, ze swoja firmą – którą otworzyłam
miedzy innymi z myślą o naszej przyszłości, z naszymi marzeniami i planami.
Sama. Chora na wrzaski, chora na słowa, chora na zazdrość, chora na miłość.
Zastanawiam się dzisiaj czy ja mam na czole napisane: „odskocznia od związku”.
Nie potrafię żyć, myśleć. Znowu się zakochałam i znowu do bólu i znowu wyszło
nie tak jak potrzeba.
Mam ochotę zniknąć z powierzchni ziemi, nie mam siły na nic
na walkę z moją psychiką na ogarniecie się.. kompletnie na nic. Zamknąć oczy i już
nigdy ich nie otworzyć.
Muchomor…
sobota, 22 grudnia 2007
Życzenia
Tradycyjnie, jak co roku Sypią się życzenia wokół, większość życzy świąt obfitych i prezentów znakomintych, ja życzę, mili, byście święta te spędzili tak jak każdy sobie marzy. Może cicho, bez hałasu- idąc na spacer, gdzieś do lasu, może w gronie swoich bliskich jedząc karpia z jednej miski, Może gdzieś tam w ciepłym kraju czując się jak Adam w raju, może lepiąc gdzieś bałwana, jeśli śniegu napada.
Wesołych Świąt kochani
purchawka
środa, 18 lipca 2007
Jestem zmęczona...ale nie tak jak zwykle zmartwieniami. Dziś jestem zmęczona śmiechem. Bylam na terapii u Mamy Rydza. Jak sobie przypomne to się uśmiecham. Jutro będe miala zakwasy. Fajnie było Cię znowu zobaczyć Rydzu...Tylko jakiś inny ten Rydz...nie taki jak kiedys, uśmiechnięty, pogodny, wesoły Dziś widziałam dystans, zamyślenie, byłeś jakiś nieobecny, zmęczony...a może mi się zdawało. Wspomnienia powróciły....miło jest czasem powspominać. Dzięki za uśmiech, fajnie, że Cię znów zobaczyłam
piątek, 06 lipca 2007
W ciągu czterech miesiecy, 3 razy mialam zapalenie oskrzeli. Wypluje pluca. na dupie to nie usiąde przez miesiąc, takie zastrzyki dostałam,że nikomu nie życze. Nawet usiąść nie moge. Jedyny człowiek który sie o mnie marwi to mój syn. I to mi pomaga :) Mam nadzieje, ze przetrwam.
poniedziałek, 25 czerwca 2007
Święto Narodowe !
Od dziś do piątku jestem w domu.... U SIEBIE....nawiasem mówiąc pierwszy raz od Grudnia. Dziwnie się czuję, jak nie u siebie. Ale nigdy nie zmienie zdania, na temat Warszawy...to okropne, chałaśliwe, zakurzone miasto. A ludzie to prostaki, ignoranci i wscibskie skurwysyny. Ciasno tu i nie ma czym oddychać. Słyszę jak sąsiad z góry pierdzi w wannie. Dopada mnie smród spalin i niedomytych ludzi. Gołębie zasrały mi cały balkon, do tego gówna przykleiło sie jakieś tam babie lato, a wszystko to pokryły liście. Kocham szorować takie mieszanki. W zasadzie to chyba dobrze, że będe tu tylko do piątku. Zdecydowanie wolę "wieś" moją podwarszawską co prawda, ale wieś. Tutaj czuję się jak bym miała kaganiec na mózgu. To tyle chciałam powiedzieć....a...i pozdrawiam z urlopu :)
sobota, 26 maja 2007
Czasem walka to to, czego nam w życiu potrzeba...
Wydawało mi się, że to o co proszę jest zrozumiałe... Prosiłam o siłę... Bóg dał mi przeciwności losu, aby zrobić mnie silną. Prosiłam o mądrość... Bóg dał mi problemy do rozwiązania. Prosiłam o odwagę.. Bóg dał mi przeszkody do pokonania. Prosilam o miłość... Bóg dał mi ludzi w kłopocie, aby im pomóc. Prosiłam o przychylność... Bog dał mi okazję do wykazania się.
Dostałam nie to co chciałam...ale dostałam wszystko czego było mi trzeba...
Teraz zastanawiam się o co mam prosić aby odpocząć. Nigdy nie zastanawialam się jak zostaną zinterpretowane moje prośby.
purchawka
poniedziałek, 14 maja 2007
wczoraj piłam a dzisiaj mam kaca...sranie gratis oczywiście....
niedziela, 13 maja 2007
historia lubi sie powtarzać
Zdawało mi się, że po trzech piwach powinno się robić lżej na sercu, ale pomyliłam się. Na trochę wszystko ucichło, przestalam walczyć. Dziś znów dopada mnie to samo uczucie co pare miesiecy temu. nie wiem co mam robić, juz nawet nie mam sily myslec. Dziesiaj pije.
sobota, 12 maja 2007
Głupi muchomor!!!!
Pamiętacie jak mówiłam że nie jestem w stanie nikogo
pokochać?
Od pół roku spotykam się z Tomkiem... Kocham go tak że aż mi
zapiera dech w piersiach,
Tylko że... On mnie nie umie kochać. Teraz siedzę w domu i
patrzę w sufit, ryczę jak nastolatka. On nie ma czasu bo ona wymyśla tysiąc
pretekstów żeby nie mógł do mnie przyjechać.
Nawet jak byłam
naprawdę sama nie czułam się tak samotna. Miłość nie jest dla muchomorów,
muchomory kochają całym ciałem i duszą nie potrafią kochać tylko trochę...
Zakochane muchomory są żałosne. Nie po to dajemy swój świat
by ktoś go truł i serce kradł... Nigdy więcej się nie zakocham, miłość to
choroba która mnie niszczy od środka, zjada mnie zazdrość i tęsknota.
Poleciałam do nieba i wróciłam... mocno poparzona słońcem.
Muchomor, zatruty nie swoim jadem.
czwartek, 19 kwietnia 2007
ZAŚLEPIONA
Wiedziałam, że i na mnie przyjdzie czas...to chyba od tego patrzenia...na debili...ale całkiem nieźle wyglądam w okularach. Standardowo niepodobam się mężowi, ale wszystkim poza tym małym wyjątkiem tak.
|